Katowice - Portal.Katowice.pl - portal miasta Katowice

Pamięci zamordowanych Ślązaków w powojennych obozach na Zgodzie, w Mysłowicach i Łambinowicach

Wspomnienie mieszkańców Śląska bez nagrobka,
a z niechcianym pomnikiem
2017-11-02


Mało kto z klientów sklepu "Biedronka" w Świętochłowicach zdaje sobie sprawę, że w budynku sklepu przy ul. Katowickiej rozegrał się prawdziwy horror. Po zakończeniu na Górnym Śląsku wojny, zimą 1945 roku, stłoczono tu kilkaset mieszkańców Katowic oraz okolicznych miast i bez wyżywienia przetrzymywano dwa miesiące przed ulokowaniem ich w obozie koncentracyjnym na Zgodzie, w którym zabito potem kilka tysięcy Ślązaków.

Rodziny uwięzionych musiały same dostarczać do hali jedzenie, dowiadując się jednocześnie o niewyobrażalnych mękach jakie ich bliscy przechodzili z rąk polskich komunistów. W krwawych torturach zginęło tu kilkadziesiąt osób, a maltretowanie było tak koszmarne, że ludzie uciekali się do samobójstw. Teraz po hali spacerują nieświadomi klienci, a o tragedii przypomina jedynie postawiony po dekadach starań niewielki obelisk oraz... setki pomników, tablic i nazw ulic... odpowiedzialnych za to "Synów Ziemi Śląskiej".

Odkąd katowicki oddział IPN zalecił, by generał Jerzy Ziętek przestał być patronem ulic i placów, a jego pomniki i tablice były usunięte, o tym prominentnym polskim polityku na Górnym Śląsku z czasów PRL zrobiło się głośniej. Dzisiaj emocje już nieco opadły, kolejne miasta ustami swoich przedstawicieli zadeklarowały, że pomników i nazw nie usuną, i że będą trwać przy dobrej pamięci prominentnych władców minionej epoki. Wciąż mało kto zadaje sobie jednak pytanie czy pamięć ta nie jest wybiórcza i czy nie bazuje ona na legendzie jaką przez dziesięciolecia pisali sami sobie owi władcy.

Jerzy Ziętek od końca II wojny światowej i wkroczenia do Śląska radzieckiej armii w 1945 roku był śląskim wicewojewodą. W latach 1950–1973 był zastępcą i przewodniczącym Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Następnie, do 1975 roku był wojewodą katowickim. W skali ponadregionalnej był w latach 1963–1980 członkiem Rady Państwa, a od 1980 r., aż do swojej śmierci w 1985 r., zastępcą Przewodniczącego Rady Państwa. Kariera Jerzego Ziętka jest pełna niedomówień, fałszów i ubarwień. Wiele faktów, zarówno z działalności politycznej jak i sytuacji rodzinnej jest skrzętnie ukrywanych. Pewne w tym wszystkim wydaje się jedno - że wraz z postępem frontu Armii Czerwonej został usadowiony na szczycie władzy śląskiej i polskiej przez sowiecką agenturę. Czy sam był agentem nie wiadomo, ale z uwagi na ówczesne czasy i wysokie stanowisko można to domniemywać. Trudno jest też dociekać czy miał na Śląsku realną władzę czy może, szantażowany piłsudczykowską przeszłością, był tutaj jedynie użyteczną "śląskojęzyczną marionetką" z profitami władzy. Jakim cudem przedwojenny wróg Związku Radzieckiego, był potem przez niego aż do śmierci utrzymywany przy rządach nie wiemy nic i mieszkając na osiedlach im. Generała Jerzego Ziętka wolimy o tym nie myśleć.

Generał zbudował wokół siebie legendę "Dobrego Gospodarza" i teraz nawet historycy chcący dotrzeć do prawdy mają problem, by przedrzeć się przez hałdy peanów na jego cześć. Jest kompletnie zdumiewające, że pamięta się generałowi zasługę w postaci budowy hali widowiskowej, szpitala czy parku, a kompletnie pomija się ogrom represji na ludności Śląska i wymazywanie jego historii z przestrzeni publicznej, włącznie z wysadzaniem średniowiecznych zamków! Skala zachwiania proporcji jest taka, że daje się odczuć pewną zmowę milczenia nad postacią Jerzego Ziętka. Włodarze miast nie chcą narazić się opinii publicznej, która pamięta tylko tyle ile jej samej powiedziano - a w PRL o niewygodnych tematach mówiono dokładnie NIC.

Do tego u wielu dochodzi też poczucie osobistej wdzięczności, bo Jerzy Ziętek gdzieś, kiedyś, komuś pomógł, wykorzystując swoją wielką na Śląsku władzę i autorytet. Bardzo możliwe, że również uhonorowana przez Katowice dopiero w tym roku lekarz-pediatra Jolanta Wadowska-Król, która odkryła ołowicę u dzieci z Szopienic i uratowała ich kilka tysięcy, również czuje jakąś wdzięczność za to że ośmiu zagrożonym rodzinom załatwił lepsze mieszkania, chociaż był to jego "psi obowiązek", a jej kariera naukowa została przez komunistów zniszczona.

Denazyfikacja trwała po wojnie w Niemczech jedynie kilka lat, a dekomunizacja w Polsce, po blisko trzydziestu latach, wciąż nie może się rozpocząć na dobre. Jakim cudem "czerwone" zbrodnie dla tak wielu wydają się mniej zbrodnicze od "brunatnych"? Może musi nadejść jeszcze kolejne pokolenie, które bez obciążeń wybiórczej pamięci zdoła postacie polskiego komunizmu obiektywnie ocenić.

Dzisiaj - w Dzień Zaduszny - publikujemy opinie przedstawicieli środowiska śląskiego o Jerzym Ziętku. Opinie te zbieraliśmy długie tygodnie i przez ten czas wrażenie wyraźnego unikania niewygodnego politycznie tematu było wyjątkowo silne. Pomimo kilkukrotnych próśb, ze znaczniejszych działaczy śląskich odpowiedzi (jakiejkolwiek) uniknęli Prezes Ruchu Obywatelskiego "Polski Śląsk" Piotr Spyra, Prezes Związku Górnośląskiego Wiktor Franki oraz kilku lokalnych polityków.

Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wypowiedzieli się w temacie, mając jednocześnie nadzieję, że dyskusja nad komunistyczna przeszłością na Śląsku nigdy nie ucichnie, a do jej oceny będziemy podchodzić bez obciążeń rodzinnych, partyjnych czy ideologicznych.

Paweł Smolorz

- dziennikarz, wydawca, felietonista w śląskiej prasie:


Byłbym ostrożny z przesadną gloryfikacją Jerzego Ziętka. To postać trudna do zamknięcia w sztywne ramy, przez co zawsze znajdzie się coś co można mu zarzucić, i z drugiej strony coś czym można go obronić. Trzeba jednak pamiętać, szczególnie ze śląskiej perspektywy – Ziętek fałszywie opierał się na micie powstańczym, miał sanacyjną przeszłość, a szczyt jego kariery przypada na okres komunizmu wyjątkowo destrukcyjnego. To wszystko pokazuje go jako wyjątkowego lawiranta, karierowicza i politycznego lisa. Dla Górnego Śląska i jego mieszkańców, nie zawsze działał po myśli – wystarczy wspomnieć okres brutalnej polonizacji, która zniszczyła w dużym stopniu wyjątkowość tego regionu. Jeśli Górnoślązacy dziś tak uporczywie go bronią, powołując się na wielkie inwestycje, które dzięki niemu powstały, to zdaje się tylko dlatego, że wiedza na jego temat wciąż jest ograniczona, oparta na komunistycznych mitach. Co jest zresztą dla Ślązaków typowe, a dla nich samych niestety szkodliwe.

Nie burzyłbym jednak jego pomnika, nie dlatego, że uważam go za zasłużonego Ślązaka, ale dlatego, że w ogóle nie jestem entuzjastą ani przesadnego stawiania monumentów, ani bez umiaru burzenia tych przesadnie postawionych. Wystarczy przed nimi stosowna tablica. Nie odwracałbym się od historii, bo ona często jest jak wojewoda Ziętek – bardzo złożona i często trudna do uchwycenia w jednym odcieniu.




Jerzy Gorzelik

- działacz samorządowy, wykładowca akademicki, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska:


Spór ma dwa wymiary. Toczy się po pierwsze o to, kto ma prawo do prowadzenia polityki pamięci. Warszawa uzurpuje sobie w tym zakresie monopol. Chce rozstrzygać wewnątrzśląskie kontrowersje, narzucać własną wizję dziejów i własne oceny ważnych dla Ślązaków wydarzeń i postaci. Korzysta przy tym z naszego intelektualnego lenistwa, z braku rzetelnej dyskusji o górnośląskiej przeszłości, która powinna odbyć się już dawno. Próby jej podjęcia kończyły się histerią, czego przykładem była reakcja nacjonalistycznych środowisk na wytyczne do scenariusza wystawy dziejów Górnego Śląska w Muzeum Śląskim.

Drugi wymiar związany jest z samą postacią Jerzego Ziętka. Daleki jestem od osądzania osobowości tak skomplikowanej jak generał. Zapewne nie przyłożyłbym ręki do budowy jego pomnika. Służba najpierw reżimowi autorytarnemu, jakim była sanacja, a następnie totalitarnemu, udział w przeprowadzeniu etnicznych czystek w regionie i wymazywaniu niemieckiej części kulturowego dziedzictwa to zarzuty sporego kalibru. Nie można jednak uciekać od pytania, dlaczego tak wielu Ślązaków wspomina Jerzego Ziętka z sentymentem i szacunkiem. Niektórzy - jak Kazimierz Kutz - osobiście wiele mu zawdzięczają. Inni tęsknią za dobrym gospodarzem, który dałby im poczucie dumy i własnej wartości. Cóż z tego, że obali się Ziętka z cokołu, skoro i tak pozostanie on w ludzkiej pamięci jako przywódca z charakterem, którego brak obecnym reprezentantom regionu? Jeżeli komuś zależy na tym, by postać generała nie była obiektem kultu, a jego dokonania postrzegane były we właściwym kontekście, niech zadba o edukację regionalną i o to, by obecne osiągnięcia Górnego Śląska stały się godnym punktem odniesienia dla tych sprzed kilkudziesięciu lat. Pastwienie się nad pomnikami i popiersiami jest rozwiązaniem najprostszym i najbardziej prostackim.




Paweł Polok

- dziennikarz, konferansjer, popularyzator historii Śląska:


Problem polega nie tyle na dyskusji o postaci generała Jerzego Ziętka, ile na ciągłym wtrącaniu się Warszawy w sprawy Śląska (i nie tylko). Gdybyśmy mieli autonomię, którą nam bezprawnie odebrano, to o usuwaniu pewnych nazw decydowałby tylko i wyłącznie samorząd lokalny i regionalny. A tak mamy sytuację, w której centrala jak zwykle wie lepiej. Zgodnie ze starą zasadą, że rząd chce naszego dobra, ale nam tego dobra już mało pozostało.




Zbigniew Kadłubek

- filolog klasyczny, eseista, tłumacz, pisarz, profesor Uniwertsytetu Śląskiego:


Wydaje mi się, że Ziętek zostawił po sobie wiele dobrych rzeczy. Nie chodzi tylko o Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, Spodek katowicki czy Uniwersytet Śląski w Katowicach. Wiele razy słyszałem, trochę jakby przypadkowo, gdy ktoś mówił o Ziętku jako o „naszym chopie”. Bo konkretnie komuś pomógł, bez spektaklu, po prostu, bo przyszedł do Ziętka i po śląsku wyłuszczył sprawę, jakąś ludzką rzecz, jakąś krzywdę. I to mnie ujmowało i nadal ujmuje, choć coś tyrańskiego było w rysach jego twarzy (przejrzałem sporo zdjęć). Nie wiemy, jak wyglądałby Śląsk i Katowice bez Ziętka. Może polskiej i komunistycznej przemocy byłoby u nas jeszcze więcej? Ziętek był, kim był, ale czuł się chyba ojcem i wodzem swojego śląskiego plemienia. Może naiwnie to brzmi, ale tak czuję.

Nie znamy prawdy o człowieku. Tego, co się dzieje w głębi jego serca. Nie znamy treści generalnej spowiedzi Jerzego Ziętka. Znał te tajemnice prawdopodobnie jedynie ojciec Damian Szojda z Panewnik. No, ale ojciec Szojda nic nam nie powie, nie tylko dlatego, że umarł chyba sześć lat temu…




Dariusz Jerczyński

- publicysta historyczny, autor prac o historii Śląska, m.in. głośnej "Historii Narodu Śląskiego":


Czy powinniśmy bronić gloryfikacji Jerzego Ziętka? Gdybym swoje zdanie na temat Ziętka opierał wyłącznie na przekazie rodzinnym zapewne przyłączyłbym się do chóru jego obrońców. Pamiętam doskonale zdanie swojego ojca, który czasy wojewody Ziętka doskonale pamiętał (ja w tych czasach byłem dopiero małym dzieckiem) i zawsze podkreślał, że Ziętek był przystępny dla zwykłych ludzi, godoł z nimi po śląsku, inicjował wielkie inwestycje i był ostro skonfliktowany z I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR Zdzisławem Grudniem rodem z Zagłębia, co przysparzało mu sympatii wśród Ślązaków.

Ja jednak mam możliwość spojrzenia na tę postać poprzez pryzmat wiedzy historycznej. Jerzy Ziętek był polskich działaczem plebiscytowym w powiecie gliwickim i łącznikiem w III powstaniu polskim na Górnym Śląsku. Po podziale Górnego Śląska przeniósł się na polską stronę do Tarnowskich Gór, gdzie jako "korfanciorz" otrzymał posadę sekretarza wydziału gminnego. Po zamachu majowym stanął po stronie sanacji i został naczelnikiem gminy Radzionków, chociaż jego lista uzyskała zaledwie jeden mandat. W 1939 nie wziął udziału w obronie Polski, został ewakuowany razem z innymi urzędnikami, gdzie wkrótce znalazł się pod władzą Sowietów i trafił do łagru. W 1945 wrócił na Górny Śląsk w randze pułkownika Ludowego Wojska Polskiego i został wicewojewodą - prawą ręką Zagłębiaka Zawadzkiego. Skąd nagle taki wysoki stopień wojskowy u człowieka, który był ledwie łącznikiem w jednym powstaniu i nie brał w ogóle udziału w kampanii wrześniowej? Skąd ranga wicewojewody u człowieka, który przed wojną był urzędnikiem znienawidzonej przez komunistów sanacji? Jest dosyć jasne, że Ziętek jako neofita stał się betonowym komunistą, o czym świadczy zresztą treść jego przemówień, co wzbudziło sympatię i zaufanie starych komunistów, więc szybko w hierarchii PPR awansował. Gdy czytam dziś jak Ziętka się usprawiedliwia, że działał on w określonych realiach, to zastanawiam się, czy jego apologeci wierzą w to, co piszą. Ziętek przecież nie był jakimś szarym członkiem PPR, on był czołowym komunistycznym dygnitarzem, to on razem z Zawadzkim komunizm na Górnym Śląsku instalował, a więc to on sam te realia współtworzył.

Podkreśla się, że w 1945 powołał on komisję, której celem było uwolnienie górników wywiezionych do ZSRR. Tyle, że wywieziono ponad 40 tys. Ślązaków, a na liście komisji Ziętka było niespełna 10 tys. nazwisk. Jemu chodziło o uwolnienie tych, których uważał za Polaków, a nie wszystkich. Kompletnie nic nie zrobił natomiast w kwestii Ślązaków więzionych i mordowanych na terenie województwa, w którym miał władzę, w polskich obozach koncentracyjnych Zgoda, Łambinowice, czy Mysłowice. Te obozy zostały powołane z inspiracji władz wojewódzkich i władze cywilne miały nad nimi kontrolę. Gdyby Ziętek pojawił się w mundurze pułkownika pod bramą Łambinowic, to taki sierżant Gęborski, który był komendantem obozu, stałby przed nim na baczność. Gdyby Ziętek przemówił do Gęborskiego, czy Morela po śląsku, to byłby to dla nich szok poznawczy i uratowałoby życie niejednemu Ślązakowi. Wystarczyłby pewnie też jeden telefon Ziętka do Radkiewicza, czy Moczara, żeby Gęborskiego i Morela z funkcji komendantów usunąć, jako szkodliwych dla wizerunku władzy ludowej. Dlaczego zatem Ziętek nie zrobił nic w tej kwestii? Nie czarujmy się, Ziętek był 300% Polakiem i komunistycznym dygnitarzem, więc on tworzenie tych obozów popierał i jest za nie politycznie odpowiedzialny tak samo, jak dygnitarze NSDAP byli odpowiedzialni za nazistowskie obozy niemieckie.

Szczególnie podkreśla się inicjatwy Ziętka w kwestii takich inicjatyw jak utworzenie Parku Śląskiego, kompleksu sanatoryjnego w Ustroniu, czy budowy Spodka. W latach 1933-1941 niemieckim Śląskiem rządził gauleiter Joseph Wagner. Dynamiczny rozwój Wrocławia, Bytomia, Zabrza, czy Gliwic w tamtym czasie jest niezaprzeczalny, ale w biogramach Wagnera próżno szukać jakichkolwiek wzmianek o jego inicjatywach w tym zakresie, a nierealne jest, żeby nie było w tym jego zasługi. Zostanie jednak zapamiętany wyłącznie, jako dygnitarz totalitarnej władzy i nie pomoże mu, że w 1944 został z NSDAP wyrzucony i zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. O Ziętku też niektórzy piszą, że był przez komunistyczne władze nie lubiany. To ja może jednak przypomnę, że zakończył karierę w randze generała Ludowego Wojska Polskiego, jako członek Komitetu Centralnego PZPR i wiceprzewodniczacy Rady Państwa PRL. Chyba każdy chciałby być tak "nie lubiany" przez władze. No i na koniec kwestia najistotniejsza. Za rządów Ziętka budowano na chwałę woj. katowickiego w PRL, a niszczono śląskie zabytki: cmentarz ewangelicki z grobami założycieli miasta Katowice, willę Grundamanna, czy osiedle-ogród na Giszowcu. Podległa bezpośrednio Ziętkowi - jako przewodniczącemu prezydium WRN - powiatowa RN w Tarnowskich Górach zadecydowała o wysadzeniu w powietrze "śląskiego Wersalu" pałacu Donnersmarcków w Świerklańcu i to mimo zdecydowanego sprzeciwu krajowego konserwatora zabytków w Warszawie. Czy dygnitarzowi, który instalował tu komunizm, pod którego władzą powstały obozy koncentracyjne, w których mordowano Ślązaków, który budował na chwałę PRL, a niszczył śląskie zabytki, należy się gloryfikacja? Moim zdaniem absolutnie nie. Jestem oczywiście również zdecydowanym przeciwnikiem zastępowania go postaciami, które żadnych zasług dla Górnego Śląska nie miały, ale postaci zasłużonych dla naszej ziemi, które nie doczekały się uhonorowania, nie brakuje.




Podziel się informacją na Twitterze, Facebooku lub Wykop.


Generał Jerzy Ziętek


  Napisz co o tym sądzisz na naszym FB →


RED, Grafiki za zgodą profilu na Facebooku pt. "Śląsk" oraz "Ale Przecież Zbudował Spodek". Wypowiedzi Panów Dariusza Jerczyńskiego i Zbigniewa Kadłubka ukazały się również na łamach czasopisma "Ślůnski Cajtůng".

"Przybyłych [do hali] w bestialski sposób bito do godziny drugiej w nocy. W wyniku tego czterech mężczyzn zastrzelono, pięciu zwariowało. Bicie powtarzało się przez cały czas pobytu w Hali. Ludzi torturowano też w ubikacjach, gdzie zamordowano 21 osób"

— prof. Zygmunt Woźniczka

Autor książki „Represje na Górnym Śląsku po 1945 roku”

 Katowice - Portal.Katowice.pl - portal miasta Katowice 


Promujemy

Old Timers Garage Katowice
Muzeum Śląskie Katowice
Kino Kosmos Katowice
Rondo Sztuki Katowice
Filharmonia Śląska Katowice
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia Katowice
Biuro Wystaw Artystycznych Katowice
Muzeum Historii Katowic