ďťż
,
 PORTAL  >  PRZEGLĄD NAJWAŻNIEJSZYCH AKTUALNOŚCI  >  MARZEC 2006
Internauci upiększą miasto
Grupa młodych internautów chce zaplanować przebudowę jednego z miejskich placyków. - Nasi znajomi z innych miast mówili, że w Katowicach wciąż wygląda jak za PRL-u. Chcemy to zmienić - mówi Łukasz Brzenczek.
Grupa Katowickie Wieżowce to młodzi ludzie, najpierw dyskutowali na forum w internecie, potem zaczęli się spotykać i zastanawiać, co zrobić, by upiększyć stolicę regionu. Piszą o wszystkich ważnych dla miasta sprawach: ginących zabytkach, nowych drogach, budynkach. Swego czasu pokazywali w sieci nawet własne pomysły przebudowy katowickiego rynku. Niedawno postanowili założyć Stowarzyszenie Moje Miasto. Tworzy je 12 osób, głównie studentów ostatnich lat prawa, socjologii i politologii.
- Niestety, narzekamy na brak płci pięknej - uśmiecha się Brzenczek, student prawa na Uniwersytecie Śląskim.
To on jest jednym z pomysłodawców tej nietypowej akcji. - Nasi znajomi z innych miast mówili, że mamy w Katowicach ładną architekturę, ale jeśli chodzi o resztę, to jest tak jak w czasach PRL-u. Chodniki i ławki są stare, w mieście jest po prostu brzydko. Chcemy to zmienić - mówi.
O swoich planach powiedzieli już Piotrowi Uszokowi, prezydentowi Katowic. Ten zaproponował, by młodzi ludzie zaplanowali małą architekturę placu przy ul. Sokolskiej, obok szkoły podstawowej.
Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu: - To dość duży plac i szczerze mówiąc, nikt nie miał jeszcze dobrego pomysłu, co z nim zrobić. Nie chcemy, by powstawały tam kolejne budynki. Jeżeli projekt, który przygotuje stowarzyszenie, będzie wykonalny, to go zrealizujemy. Nikt przecież nie upiera się, że projekty fachowców muszą być zawsze najlepsze dla mieszkańców. A to, czego oni chcą, jest dla nas najważniejsze.
Dziś plac, przez który codziennie przechodzą tysiące ludzi, wygląda fatalnie. Ławki i chodniki są zniszczone, nie zawsze jest tu posprzątane. Jeśli ktoś tu przychodzi odpocząć, szybko ucieka.
Młodzi ludzie chcą m.in. zastąpić asfalt na placu granitem, postawić nowe ławki, latarnie i być może zmienić sam kształt placu. Swoje pomysły chcą konsultować z architektem i pracownikami Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.
Adam Gnalicki, mieszkaniec wieżowca na ul. Sokolskiej, tuż przy placu, chwali pomysł młodych. - To może być supermiejsce do spotkań! Przydałaby się piękne ławeczki, jakieś ładne straganiki, żeby można było kupić coś do jedzenia i picia. I żeby jeszcze czasem cichutko jakaś kapela zagrała piękne melodie - marzy. Gazeta Wyborcza, Przemysław Jedlecki 02.03.2006
Do góry
Wystawa plakatów Solidarności
Kilkadziesiąt plakatów Solidarności z lat 1980-1989 autorstwa znanych plastyków prezentuje Muzeum Archidiecezjalne w Katowicach.
Wszystkie łączy jeden motyw: znak krzyża. Plakaciści zaangażowani w ruch Solidarności chętnie sięgali po ten symbol nie tylko po to, żeby podkreślić katolickie korzenie i inspirację S. Plakaty, jakie artyści tworzyli dla nielegalnego po 1981 roku związku, nie były cenzurowane. Dopiero na nich mogli dać wyraz swoim prawdziwym poglądom i przekonaniom. Plakaty dla S robili tak znani twórcy, jak Roman Kalarus, Piotr Młodożeniec (syn Jana Młodożeńca, współtwórcy polskiej szkoły plakatu) czy wybitny miedziorytnik Eugeniusz Get Stankiewicz.
Plakaciści posługiwali się znakiem krzyża najczęściej na tych pracach, które upamiętniały tragiczne wydarzenia z najnowszej historii Polski. Kalarus ułożył w kształt krzyża postać górnika niosącego zabitego kolegę w kopalni Wujek. Krystyna Janiszewska na plakacie upamiętniającym wydarzenia Grudnia \\\'70 zamieniła w krzyż cyfrę 7 z daty 1970.
Wszystkie plakaty są własnością Jerzego Brukwickiego, w latach 80. znanego organizatora podziemnego życia kulturalnego. Muzeum Archidiecezjalne zaprasza do 23 kwietnia. Gazeta Wyborcza, Łukasz Kałębasiak 01.03.2006
Do góry
Podawał się za masarza
W Katowicach zatrzymano 56-letniego mężczyznę podejrzanego o kilkadziesiąt oszustw na terenie Polski. Przestępca proponował zakładom przetwórstwa mięsnego zawarcie długotrwałego kontaktu. Podawał się często za dyrektora zagranicznej firmy. Deklarował, że weźmie większą ilość towaru, ale najpierw musi zezłomować swoje używane maszyny masarskie. Poszkodowany zazwyczaj sam proponował, że je kupi. Wspólnie z oszustem ustalał cenę i jechał autem ofiary do Katowic, gdzie miały być zmagazynowane maszyny. Przestępca brał pieniądze, wysiadał z samochodu, sam szedł do biura wypisać fakturę i znikał. Zdarzało się, że szedł do banku wpłacić pieniądze. Znał te budynki, uciekał drugim wyjściem. Wyłudzane kwoty to 8-25 tys. zł. Podejrzany przyznał się do zarzutów, jest tymczasowo aresztowany. Osoby, które zostały oszukane w podobny sposób i jeszcze tego nie zgłosiły, proszone są o kontakt z policją. Gazeta Wyborcza, mag 28.02.2006
Do góry
Wybór cytatów © Portal.Katowice.pl

Wstecz - Start - Do góry

Redakcja - Regulamin - Współpraca - Reklama - Strony WWW              © Copyright by GST 05-12