ďťż
,
 PORTAL  >  PRZEGLĄD NAJWAŻNIEJSZYCH AKTUALNOŚCI  >  SIERPIEŃ 2005
Odkurzacz na chodniku
Na ulicach i chodnikach, szczególnie tych w centrum, będzie czyściej. Takie zapewnienia składają urzędnicy. Za pół miliona złotych miasto kupiło właśnie nowoczesny sprzęt do sprzątania. Wczoraj przed Teatrem Śląskim odbyła się jego prezentacja.
Dziennik Zachodni, greg 17.08.2005
Do góry
Goście czy wandale?
Kompleks stawów Szopienice-Borki w Katowicach jest dewastowany przez turystów - alarmują okoliczni mieszkańcy. A mógłby tu powstać ładny teren rekreacyjny. Ludzie, którzy przyjeżdżają tu pod namioty, wycinają drzewa. Potem robią z nich ogniska. Zostawiają góry śmieci i niszczą przyrodę. Nikt się tym nie przejmuje - skarżą się mieszkańcy katowickich Szopienic i rejonu Borek. Dziennik Zachodni, anok 16.08.2005
Do góry
Ogród jak safari
Do ogrodu w Katowicach Ochojcu przychodzą dziki, sarny, bażanty. Ostatnio pojawia się czapla siwa, znana bywalcom jezior mazurskich.
- W naszym ogrodzie tworzy się prawdziwa oaza spokoju dla dzikich zwierząt - mówi Damian Proba z Katowic Ochojca.
Kilka lat temu zrobił na łączce przy rzece Ślepiotce oczko wodne. - Chciałem jakoś zagospodarować ten teren - tłumaczy. A że od szóstego roku życia wędkuje, małe oczko było idealnym rozwiązaniem. Wpuścił ryby, brzegi obsadził tatarakiem. Powstał mały staw, który szybko odkryły dzikie zwierzęta. - Odwiedzały nas już sarny, bażanty, tchórze - wymienia Damian. Codziennie do ogrodu wdzierają się dziki.
Pierwszym rzadkim okazem był zimorodek. Pojawił się trzy lata temu i od tego czasu regularnie odwiedza ogród. - Piękny ptak, grzbiet ma błękitny jak basen - wzdycha Damian.
Obserwacja dzikich zwierząt sprawia mu ogromną przyjemność. - Ten staw stał się dla mnie prawdziwym hobby. Wiele się dzięki niemu nauczyłem - mówi. Gazeta Wyborcza, Maciej Szmigel 16.08.2005
Do góry
Ratujmy nikiszowskie kachloki!
Jeszcze dwa tygodnie temu nikogo nie interesował los zabytkowych pieców z Nikiszowca, które hurtowo trafiały na wysypisko śmieci. Teraz uda się ocalić najcenniejsze z nich, bo sprawą zainteresowali się wojewódzki konserwator zabytków i Muzeum Historii Katowic.
O wymianie pieców kaflowych na kaloryfery w Nikiszowcu pisaliśmy dwa tygodnie temu. Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa, która zarządza osiedlem, chce w ten sposób uchronić dzielnicę przed zanieczyszczeniem środowiska. Przy okazji niszczy jednak cenne piece.
Do ich ratowania przystąpiło Muzeum Historii Katowic. - Nasz etnograf prowadzi już na terenie osiedla poszukiwania najcenniejszych eksponatów. Jak dotąd udało nam się natrafić na zabytkową angielkę [metalowy piec kuchenny - przyp. red.] - mówi dyrektorka muzeum Jadwiga Lipońska-Sajdak.
Po przeglądzie wszystkich kachloków specjalista wytypuje te, które będą nadawały się do umieszczenia w muzeum. Zostanie też stworzona dokumentacja fotograficzna. - Stąd nasza olbrzymia prośba do mieszkańców, by - jeżeli mają zdjęcia starych pieców - udostępnili je naszej placówce - apeluje Lipońska-Sajdak.
Sprawą zainteresował się również dr Jacek Owczarek, wojewódzki konserwator zabytków. Dziś do Nikiszowca przyjedzie pracownik, który zbada wartość historyczną pieców. - Jeśli okaże się, że któreś to prawdziwe unikaty, zrobimy wszystko, by je ocalić - zapewnia Owczarek. Droga do zachowania starego kachloka nie jest jednak łatwa. Wniosek o wpis do rejestru zabytków musi złożyć sam właściciel. - Jeżeli nie będzie zainteresowany uratowaniem pieca, mamy związane ręce - mówi Owczarek. Gazeta Wyborcza, Krzysztof Jurga 15.08.2005
Do góry
Katowice na starych widokówkach
To nie są zwyczajne widoczki, to historia w pocztówce zapisana.
Katowice. Miasto, które zostało stworzone przez przemysł, historię i architektów. W 1856 roku architekt dworski Heinrich Nottebohm wytyczył linię na desce kreślarskiej, która dała początek centrum przyszłego miasta. Wzdłuż tej kreski powstały: dzisiejsza ulica Warszawska, rynek, ulica 3 Maja, plac Wolności.
Można się dzisiaj zastanawiać, jak wyglądałyby Katowice, gdyby architekt dworski miał inną wizję, narysował kreskę w innym miejscu na mapie? Albo co zrobiliby architekci, którzy w latach 60. równali z ziemią dawne kwartały miasta, żeby postawić nowoczesne wtedy budowle.
Czy Katowice bardzo się zmieniły? Wystarczy rzut oka na stare pocztówki, żeby bez trudu rozpoznać miejsca, które są i te, których już nie ma. Setki takich pocztówek zachowało się w Muzeum Historii Katowic, które wydało unikatowy album Gruss aus Kattowitz Pozdrowienia z Katowic. Krajobraz Katowic tworzą kominy, kamienice, wieże kościołów i brukowane ulice z przejeżdżającymi tramwajami.
Autorkami albumu Gruss aus Kattowitz Pozdrowienia z Katowic są Jadwiga Lipońska-Sajdak oraz Zofia Szota. Kosztuje 80 zł. Można go kupić w Muzeum Historii Katowic przy ul. Szafranka 9 w Katowicach. Gazeta Wyborcza, kapi 11.08.2005
Do góry
Napad zza grobu
Sześćdziesiąciosześcioletnia mieszkanka Katowic trafiła do szpitala. Na cmentarzu komunalnym przy ul. Murckowskiej napadł na nią mężczyzna. W poniedziałek około godz. 13. katowiczanka wysiadła z samochodu i szła w kierunku grobu. Nagle została zaatakowana i brutalnie pobita. Kobieta straciła przytomność. Napastnik zabrał torebkę, w której były wszystkie dokumenty i kluczyki od samochodu. Dziennik Zachodni, dn 10.08.2005
Do góry
Ubywa wody w Parku Wojewódzkim
Wysechł już jeden staw w parku chorzowskim. Pracownicy WPKiW alarmują, że we wszystkich zbiornikach ubywa wody.
W Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku całkowicie wysechł jeden ze stawów. Teraz tylko popękane błoto i gęsta trzcina świadczą o tym, że kiedyś była tu woda. Stojące wokoło wysuszonego zbiornika trzymetrowe drewniane pomosty porastają już roślinami.
Wody w stawie zaczęło ubywać dwa miesiące temu. - Usnęły ryby i wyginęły szczeżuje. Na szczęście żaby zdążyły się rozmnożyć, zanim woda wyparowała, i przeniosły się do innych stawów - opowiada Bogusław Chmielewski, kierownik działu zieleni w parku.
Pierwszy raz staw wysechł 13 lat temu. Zawsze jednak wody potem przybywało. Teraz w całym parku obniża się poziom wód gruntowych. Chmielewski szacuje, że w tej chwili jest on niższy o 2,5 metra od średniego stanu. Dlaczego tak się dzieje? Zygmunt Sobczyk, członek rady nadzorczej parku, mówi, że to wynik szkód górniczych: - Nieistniejąca już kopalnia Gottwald zostawiła po sobie podziemne korytarze, którymi teraz odpływa woda.
Antonina Barczyk, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Katowicach, mówi, że jednym z powodów wysuszenia zbiornika może być pogoda. - Lato było bardzo ciepłe, a deszcze gwałtowne i krótkie. Woda momentalnie paruje i dlatego gleba się nie nawadnia. W całej północnej części województwa obserwujemy obniżanie się poziomu wód gruntowych - tłumaczy Barczyk.
Kto uratuje wyschnięty staw? Park próbował go ratować, nawadniając deszczówką. Bezskutecznie. Na solidne nawodnienie WPKiW nie stać.
Chmielewski: - Przyroda parku potrzebuje wody do życia.
Gazeta Wyborcza, Beata Wardas 08.08.2005
Do góry
Nowy przetarg na dworzec PKP w Katowicach
Przypomnijmy, że w kwietniu kolej unieważniła przetarg, który wygrała spółka Polish Transport Holdings. Jak mówi Jacek Bukowski, wiceprezes PKP, projekt przebudowy dworca przedstawiony przez PTH nie był zły, ale spółka nie była w stanie przedstawić gwarancji finansowania inwestycji.
Duże firmy, które brały udział w poprzednich przetargach, krytykowały PKP za proponowanie jedynie 30 lat dzierżawy. - Wygląda na to, że zostaniemy przy tym okresie, ale z opcją przedłużenia dzierżawy - dodaje Bukowski.
Zwycięzcę przetargu powinniśmy poznać w lutym. Gazeta Wyborcza, purz 08.08.2005
Do góry
Nowe przeznaczenie przemysłowych ruin
Z adaptowania poprzemysłowych ruin znani są przede wszystkim Niemcy. Udaje się to też Francuzom i Belgom. W naszym regionie takich zakończonych sukcesem przeobrażeń nie ma jednak zbyt wiele. Chwalebnym przykładem mogą być Browary Tyskie, które wyremontowały budynki z przełomu XIX i XX wieku i przystosowały je do wymogów nowoczesnych linii produkcyjnych. W starych murach otwarto też Tyskie Muzeum Piwowarstwa.
Śląską tradycję z wizją przyszłości postanowili też połączyć budowniczowie Silesia City Center, olbrzymiego kompleksu handlowo-rozrywkowego powstającego w Katowicach. W starym budynku po wyciągarni kopalni Gottwald zostanie otwarta kaplica św. Barbary, nad którą górować będzie nienaruszony kopalniany szyb. Kolejnym dobrym przykładem wykorzystania poprzemysłowych budowli jest otwarcie galerii w szybie Wilson katowickiej kopalni Wieczorek. Gazeta Wyborcza, maszm 08.08.2005
Do góry
Dynamiczne Pyrzowice
Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach należy dziś do najdynamiczniej rozwijających się lotnisk w Polsce. Po pierwszym półroczu z usług lotniska skorzystało już ponad 596 tys. pasażerów, gdy w całym zeszłym roku lotnisko odprawiło 622 tys. osób. Ten wynik daje Pyrzowicom trzecie miejsce w Polsce, po stołecznym Okęciu i podkrakowskich Balicach. Gazeta Wyborcza, purzr 07.08.2005
Do góry
Wspomnienie strzelnicy w Murckach
Drewniana boazeria paliła się szybko, strzelnica była nie do uratowania. Poza pamięcią ludzką, nie zostało po niej nic. W miejscu, gdzie kiedyś świstały kule, stoją teraz garaże.
Budowę strzelnicy rozpoczęto w 1966 roku. - Obiekt powstał dzięki pomysłowi pracowników KWK Murcki, którzy po pracy chcieli sobie po prostu postrzelać - wspomina Czesław Zychal, który budował strzelnicę, a dziś jest kierownikiem sekcji strzeleckiej Górnika MK Katowice.
Na miejsce budowy wybrano nieużytki położone przy dzisiejszej ulicy Samsonowicza. Tuż obok znajdowała się odkrywka węgla kamiennego Wiesia, tak więc materiału do budowy ziemnych wałów zabezpieczających obiekt było pod dostatkiem.
Wały były wysokie na 7, 8 metrów - dodatkowo nad tarczami strzelniczymi znajdowały się specjalne kulochwyty, do wykonania których wykorzystano podkłady kolejowe.
Zawodnicy z Murcek chwalili sobie obiekt. - Spokój, cisza, z dala od ludzi. Zupełnie osłonięty od wiatru - wspomina Marek Skrzypczyński, strzelec, a potem kierownik sekcji.
Szybko przyszły sukcesy. Zawodnicy z Murcek zajmowali czołowe miejsca na mistrzostwach Polski organizowanych przez Ligę Obrony Kraju (LOK). Złotymi medalistami byli m.in.: Izabela Błaszczyk, Krzysztof Rymski czy Krystyna Walawender. Klubowe świetności to także: Joanna Pietrys, Barbara Kępka i Izabela Skrzypczyńska.
Strzelnica działała do początku lat 90., czyli do czasu, gdy w jej pobliżu wybudowano bloki mieszkalne. - Wtedy zaczęło być niebezpiecznie. Jeden fałszywy ruch i można było trafić komuś kulą w okno. A strzelało się z ostrej broni - zaznacza Zychal.
Obiekt został zamknięty, coraz częściej zaczęły go odwiedzać pijaczki i złodziejaszki.
W 1992 roku ktoś podłożył ogień w miejscu, gdzie strzelec składał się do strzału. Drewniana boazeria paliła się szybko, strzelnica była nie do uratowania. W miejscu, gdzie kiedyś świstały kule, jest teraz rząd garaży.
Ale w Murckach strzelają nadal! Tuż obok garaży znajduje się bowiem strzelnica do strzelania z broni pneumatycznej. Obiekt jest schowany na zapleczu baru piwnego Kuflandia! Zawodnicy z Murcek i teraz odnoszą duże sukcesy. Mirosław Szymanek jest aktualnym mistrzem i rekordzistą Polski juniorów młodszych w strzelaniu z karabinka pneumatycznego. Gazeta Wyborcza, Wojciech Todur 05.08.2005
Do góry
Przy Kościuszki basen zamiast boiska?
Stadion nieistniejącej już Gwardii to jedno z najbrzydszych miejsc w Katowicach. Porośnięte chaszczami, usłane butelkami po tanich winach i pełne walających się śmieci odstrasza wszystkich. Urząd Miasta już dawno zastanawiał się, co z nim zrobić. W grę nie wchodziła ani budowa domów, ani kolejnego wielkiego sklepu. Piotr Uszok, prezydent Katowic, uważa, że to miejsce nadal powinno być związane ze sportem. Początkowo magistrat myślał o budowie stadionu miejskiego. Urzędnicy rozmyślili się jednak, ponieważ uznali, że jest tu za mało miejsca na stadion z prawdziwego zdarzenia. Trzeba by też zbudować olbrzymie parkingi, aby kibice nie blokowali uliczek na pobliskim osiedlu. Nieoficjalnie w magistracie słychać też, że stadion mógłby nie spodobać się mieszkańcom Ptasiego Osiedla.
Najnowszy pomysł zagospodarowania ruiny to budowa kompleksu krytych i otwartych basenów oraz hali sportowej.
- Miasto potrzebuje basenu z prawdziwego zdarzenia - przekonuje prezydent Uszok.
Zanim jednak rozpocznie się budowa basenów, magistrat musi sprawdzić, czy w ogóle w tym miejscu będzie można je postawić.
- Pod miastem była prowadzona eksploatacja górnicza. Musimy więc przeprowadzić badania geologiczne, które dadzą odpowiedź, czy można tu postawić basen. Nawet jeżeli będzie inaczej, to poszukamy innego pomysłu, aby w tym miejscu można było uprawiać sport i aktywnie wypoczywać - zapewnia Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. Gazeta Wyborcza, pj 5.08.2005
Do góry
I po cynkowni...
Pozostałości zabytkowego obiektu przemysłowego wyleciały w powietrze. Wczoraj specjalistyczna firma wysadziła w powietrze starą cynkownię przy ul. Korfantego. Wybudowana jeszcze w XIX w. hala pieców destylacyjnych, która pozostała po Zakładach Cynkowych Silesia, do niedawna figurowała w rejestrze zabytków. Wczoraj wstrząsnęły nią trzy wybuchy. Dziennik Zachodni, GREG 4.08.2005
Do góry
Pijackie wrzaski nie do wytrzymania
Przez sobotnie imprezy w restauracji Pan De Rossa w katowickiej Dolinie Trzech Stawów mieszkańcy osiedla Paderewskiego nie mogą spać. - Nie da się wytrzymać tych pijackich wrzasków - narzekają.
W sobotnie wieczory w Dolinie Trzech Stawów słychać głośną muzykę i krzyki. Tak jest od czasu, gdy w położonej po drugiej stronie jeziorka restauracji Pan De Rossa zaczęły się organizowane na wolnym powietrzu imprezy The Beach Party. - Śpiewy i muzykę słychać do samego rana. Woda bardzo niesie odgłosy, nie można spać. A ja pracuję na zmiany, mam problemy z zaśnięciem - skarży się Jerzy Grondyz, mieszkaniec bloku na ul. Sikorskiego.
Władysława Pawliszyn, mieszkanka osiedla Paderewskiego, dodaje: - W sobotnie wieczory to już nie jest oaza spokoju.
Zofia Rusin, właścicielka Pan De Rossy, słyszała o skargach mieszkańców. - W nocy staramy się ściszać muzykę, zwracamy na to uwagę DJ-owi - mówi Rusin. Jej zdaniem winny zakłócaniu ciszy nocnej jest lokal sąsiadujący z Pan De Rossą lokal.
Katowicka policja oraz straż miejska nie interesowały się jeszcze tym problemem, bo nikt im go nie zgłaszał. Obiecują jednak, że przyjrzą się sprawie. Gazeta Wyborcza, Magdalena Kamecka 4.08.2005
Do góry
Straż miejska wygoni handlarzy ze Stawowej
Stawową codziennie przechodzi kilkadziesiąt tysięcy osób. Są tu sklepy, restauracje i ogródki letnie. I handlarze. Stoją jeden obok drugiego i przekrzykują się wzajemnie. Piesi potykają się o rozłożone na ziemi kartony, na których leżą kosmetyki, buty, a nawet ręczniki. Warzywa i owoce sprzedawane są z zardzewiałego wózka lub wprost z ziemi.
- Nie można spokojnie wypić kawy, nie da się rozmawiać, cały czas słychać krzyki: Po 2 złote pieczarki, po 2 złoteee! - mówi Partycja Walasiak, która przyszła coś zjeść do KFC.
Handlarze nie chcą ze Stawowej odejść. Zwykle tłumaczą, że nie mają pieniędzy i muszą gdzieś dorobić. (...)
O tym, że Stawowa nie zachęca do spacerów, doskonale wiedzą urzędnicy magistratu. - Dzicy handlarze to problem. Nie mamy nic przeciwko ogródkom letnim czy artystom, którzy prezentują tu swoje prace. To tworzy w mieście pewien klimat, ale rozłożone na ulicy skrzynki z pomidorami na pewno go nie poprawią i nie ma tu dla nich miejsca - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.
Wczoraj o dzikim handlu przy Stawowej mówiono na posiedzeniu u prezydenta miasta. Po tym spotkaniu straż miejska zapowiedziała, że zrobi wszystko, by nielegalni handlarze zniknęli z ulicy.
- Wiemy, że warzywa, które są tu sprzedawane, często pochodzą ze śmietników na giełdzie - mówi Piotr Piętak, zastępca komendanta straży miejskiej. Dodaje, że handlarze są karani mandatami, ale ich nie płacą. - Rekordziści dostali już kilkadziesiąt - mówi.
Straż znalazła jednak sposób. Przez cały dzień będzie patrolowała Stawową. - Nie pozwolimy handlarzom na rozłożenie towaru. Zaczniemy od poniedziałku. Przećwiczyliśmy to już na pl. Miarki i poskutkowało - mówi Piętak.
Handlarze nie przejmują się strażnikami. - Niech lepiej zajmą się ćpunami i pijakami. Oni wyglądają gorzej od nas - komentuje zamiary strażników sprzedawca biżuterii. Gazeta Wyborcza, Magdalena Kamecka 3.08.2005
Do góry
Asfaltują ostatnią większą ulicę Katowic!!!
Najpierw całą sobotę kładli asfalt, a teraz go zrywają. Podobno zgubili jakąś studzienkę i teraz jej szukają - zaalarmował nas Czytelnik, który przypatrywał się robotom drogowym na ul. Wojewódzkiej. Kilka tygodni temu robotnicy rozpoczęli jej remont. Dotychczas leżała tu kostka brukowa. Po zakończeniu prac pojawi się tam gładki asfalt. Dziennik Zachodni, greg 3.08.2005
Do góry
Można łatwo okraść Urząd Wojewódzki
Trzy komputery i dwa monitory zniknęły z Urzędu Wojewódzkiego. Złodzieje weszli do pokoju na pierwszym piętrze w niedzielę wieczorem, najprawdopodobniej między godz. 21 a 22. Wspięli się po kratach, które chroniły okna na parterze, wybili szybę i ogołocili biuro Wydziału Zarządzania Funduszami Europejskimi. Dziennik Zachodni, dn 2.08.2005
Do góry
Dziki kontra Panewniki
Gdy tylko zapadnie ciemność, one wychodzą z lasu - nie jest to bynajmniej początek amerykańskiego horroru klasy B, lecz prawdziwa historia. Miejsce: raczej mało hollywoodzkie; Panewniki. W rolach głównych: mieszkańcy kontra stado dzików. - Terroryzują nas od dwóch tygodni. Wielka locha i osiem małych dzików. Dziennik Zachodni, Zasada Marcin 1.08.2005
Do góry
Wielki tunel powstaje w centrum Katowic
Robotnicy zaczęli drążyć 700-metrowy tunel, który pobiegnie pod katowickim rondem. Muszą wybrać 130 tys. metrów sześciennych ziemi. Taką ilością można wypełnić połowę głównej hali Spodka.
Prace potrwają pół roku. Większości, niestety, nie będzie można zobaczyć. Z głębokiego wykopu ciężarówki będą wywozić ziemię na powierzchnię. Specjalnie dla nich powstanie sygnalizacja świetlna.
- Puste ciężarówki będą przyjeżdżać od strony Sosnowca. Sygnalizacja zatrzyma ruch samochodów od strony ronda i pozwoli ciężarówkom skręcić w lewo. Gdybyśmy tego tak nie zorganizowali, musiałyby objeżdżać rondo - opowiada Bronisław Rduch, który nadzoruje prace przy budowie średnicówki w centrum Katowic.
Budowniczowie będą wybierać ziemię jednocześnie z obu naw tunelu. Czekają ich kłopoty, np. wysoki poziom wód gruntowych. By maszyny nie tonęły w grzęzawisku, po wybraniu ziemi na długości 100 do 150 metrów, drogowcy będą natychmiast wzmacniać podłoże. - Po wybraniu ziemi, tunel zostanie wyposażony w komplet urządzeń bezpieczeństwa, sterowania i monitoringu. Wtedy położymy nawierzchnię jezdni - mówi Rduch.
W tym samym czasie powstaną przejścia, które zagwarantują bezpieczeństwo tunelu w wypadku pożaru. Zostaną w nim zainstalowane również: hydranty, alarmy, system monitoringu, powiadamiania oraz oświetlenie.
Centrum utrzymania tunelu - miejsce, z którego pracownicy będą pilnować tego, co dzieje się w tunelu - znajdzie się na najniższych poziomach kopuły, która powstaje na rondzie.
Przy wjazdach do tunelu powstaną bramki podobne do tych, które stoją w punkcie opłat przy wjeździe na autostradę. Nie będzie trzeba jednak przy nich za nic płacić, będą potrzebne w sytuacji, gdy tunel z jakichś powodów będzie trzeba zamknąć.
Jeśli prace przebiegną bez problemów, pod koniec przyszłego roku większość aut w kierunku Chorzowa i Sosnowca pomknie już pod ziemią. Gazeta Wyborcza, Piotr Purzyński 1.08.2005
Do góry
Wybór cytatów © Portal.Katowice.pl

Wstecz - Start - Do góry

Redakcja - Regulamin - Współpraca - Reklama - Strony WWW              © Copyright by GST 05-12