ďťż
,
 PORTAL  >  PRZEGLĄD NAJWAŻNIEJSZYCH AKTUALNOŚCI  >  LIPIEC 2005
Pocisk na Granicznej
Na 30-centymetrowy pocisk artyleryjski natrafili wczoraj przed południem robotnicy podczas prac remontowych między blokami przy ulicy Granicznej w Katowicach. Na miejsce przyjechali policyjni pirotechnicy, którzy zabezpieczyli teren i wywieźli pocisk. Gazeta Wyborcza, aim 29.07.2005
Do góry
Pałac Ślubów przy Placu Wolności
Neorenesansowy pałac w środku Katowic mógłby być perełką miasta. Na razie stoi jednak niemal pusty. Być może przeniesie się tu Urząd Stanu Cywilnego.
Pałac przy placu Wolności 12a to jedna z najpiękniejszych katowickich budowli. Olbrzymi gmach zaprojektowany w latach 70. XIX wieku służył przed laty jako rezydencja braci Abrahama i Josefa Goldsteinów. Bracia prowadzili w mieście wielki skład drewna. Gdy strawił go pożar, rodzina wyprowadziła się z Katowic. Na szczęście neorenesansowy pałac nie popadł w ruinę. Kiedyś miało tu swoją siedzibę Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, potem bank. Dziś w pałacu działa jedynie Stowarzyszenie Polska-Wschód.
Właścicielem zabytku jest miasto. Wiadomo, że gmina zamierza go wyremontować za ok. 3 mln zł, ale urzędnicy do tej pory milczeli o tym, co będzie się później działo z budynkiem.
Piotr Uszok, prezydent Katowic, powiedział nam, że jednym z pomysłów jest przeniesienie tutaj Urzędu Stanu Cywilnego z al. Korfantego. Jego obecna siedziba, jak przyznaje również prezydent, jest paskudna. - W przeciwieństwie do Krakowa lub Wrocławia nie mamy reprezentacyjnej sali obrad czy dostojnego miejsca spotkań z parami, które obchodzą małżeńskie jubileusze - mówi Uszok.
Jest jeszcze jeden powód przeprowadzki USC z al. Korfantego. Jeszcze w tym roku Urząd Miasta ogłosi konkurs na zagospodarowanie i przebudowę terenów między rondem i rynkiem. Prezydent musi zatem wziąć pod uwagę, że architekci, którzy będą odpowiedzialni za przebudowę, zechcą pozbyć się z tego miejsca ponurego gmachu. Gazeta Wyborcza, pj 29.07.2005
Do góry
Ostatnie dni starych wnętrz Nikiszowca
Niektórzy mieszkańcy Nikiszowca od kilku miesięcy korzystają z dobrodziejstw centralnego ogrzewania. Reszta pali węglem w piecach kaflowych. Ale tylko przez najbliższe dwa lata. Wtedy każde nikiszowieckie mieszkanie będzie miało grzejniki z termostatami oraz licznik ciepła. Stare piece, tzw. kachloki, trafią na wysypisko śmieci. Mimo że niektóre mają już sto lat, zapisały się w tożsamości rodzin z Nikiszowca. Część mieszkańców Nikisza za nimi tęskni.
- Szkoda tych kachloków. Obiady były smaczniejsze, a w domu można było zagrzać, kiedy się chciało. Poza tym to zabytek. Z tego pieca w kuchni korzystała jeszcze moja matka - mówi Jadwiga Stefan, mieszkanka ul. Odrowążów. Pani Jadwiga od 57 lat mieszka na Nikiszowcu. W zeszłym roku zamontowano u niej w domu centralne ogrzewanie i wyburzono stary piec. Podobnie jak u Urszuli Szczotki z ul. Czechowa. - Od tego czasu pojawił się grzyb. Jest za zimno! Poza tym płacę dwa razy więcej za ogrzewanie. Muszę też pokrywać rachunki latem, choć grzejniki są zimne i marznę w chłodne dni - narzeka Szczotka. Ale na osiedlu nie brak też zwolenników nowinek technicznych. Piec Jana Krawczyka na ul. Odrowążów zdemontowano w tym tygodniu. Grzejniki już zamontowano, wystarczy tylko podpiąć instalację. Mężczyzna nie kryje zadowolenia. - Nie będę musiał już nosić węgla i rozpalać w piecu. W dodatku nie będzie już tego dymu i pyłu na osiedlu - tłumaczy Krawczyk. Na nowe ogrzewanie cieszy się też Jerzy Dydko z tej samej ulicy. - To znacznie wygodniejsze, a i śmierdzieć już zimą nie będzie - tłumaczy i dodaje, że starych kachloków mu nie żal.
Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa, która zarządza Nikiszowcem, modernizację i podnoszenie standardu osiedla rozpoczęła w zeszłym roku. - Robimy to głównie ze względów ekologicznych. Niska emisja ma negatywny wpływ na środowisko - mówi Dorota Mizeracka, kierowniczka działu inwestycji spółdzielni. Czy można uratować stare piece? W spółdzielni odpowiadają, że nie, bo wymiana ogrzewania jest obligatoryjna.
Dzwonimy do biura wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Chronimy urbanistykę Nikiszowca osiedla i elewacje. Ale jeśli znajdą się piece, które są stylowe i mają wartość historyczną, powinno się je ocalić - mówi dr Jacek Owczarek, wojewódzki konserwator zabytków, i obiecuje, że zajmie się tą sprawą.
Kilka kachloków uratuje Muzeum Historii Katowic. Taką decyzję podjęła po naszej interwencji Jadwiga Lipońska-Sajdak, dyrektorka muzeum - Nikt nas nie poinformował, że wszystkie piece zostaną wyburzone. To byłaby wielka strata. W nikiszowieckim maglu będziemy odtwarzać typowe mieszkanie dzielnicy. Staną w nim co najmniej dwa stare kachloki - zapewnia dyrektorka. Gazeta Wyborcza, Krzysztof Jurga 29.07.2005
Do góry
Urok katowickich lasów
Nie ma miejsca w lasach katowickiego nadleśnictwa, którego nie znałby Bogdan Gieburowski. W końcu to w nich zaczynał pracę, a później nadzorował je przez kilkanaście lat. Teraz oprowadza nas po swoich ulubionych leśnych zakątkach.
Dolinka Murckowska
W latach 70. można tu się było kąpać. Przychodziły tłumy. Pamiętam plażę zasłaną kocami, stoliki i zapach piekących się kiełbasek z rusztu. To były czasy, kiedy w lasach powstawały pierwsze ośrodki rekreacyjne. Ten niestety szybko upadł. Została po nim betonowa dziura z napisem Ratownik na brzegu. Tylko dzięki temu można się zorientować, co tu się kiedyś działo. Szkoda, że to miejsce teraz marnieje. Tak sobie myślę, że jeśli nie basen, to może skate park, w końcu do centrum miasta nie jest aż tak daleko.
Stara puszcza w Murckach
Uwielbiam puszczę murckowską, w niej uczyłem się zawodu. Porasta ją wspaniały, stary las bukowy, najpiękniejszy na Śląsku. Buczyny są stare, dorodne i rozłożyste. Najstarsze mają ze 120 lat i półtora metra średnicy. Każdy może tutaj dojechać na rowerze. A jeśli nie będzie hałasował, to może spotka jelenie albo sarny. Ostatnio sam podglądałem przez lornetkę osiem kąpiących się w rzeczce danieli.
Słona rzeka
Tak nazywamy Rów nr 1. Ma 7 km długości i uchodzi do rzeki Mlecznej. Od kilku lat płynie nim słona woda z kopalni Wesoła. Musieliśmy go wykopać, by kopalniana woda nie zalewała lasu i łąk. Solanka zżerała rośliny, niszczyła drzewa.
Rosiczki w Lędzinach
Są mniejsze niż ich egzotyczne odpowiedniczki, ale równie krwiożercze. Rosiczki chwytają muchę i wysysają z niej wszystkie soki. Można je spotkać w okolicy Lędzin na leśnych łąkach. Są ledwo widoczne w wysokiej trawie. Wystarczy trochę poleżeć na łące, żeby zobaczyć, jak dobierają się do swojej ofiary. Zamykają się i koniec. Mucha nie ma szans.
Nenufary w Czułowie
Białe i żółte. Zarastają czułowskie stawy od brzegu do brzegu. Przyrodnicy są zachwyceni, ale wędkarze mają z nimi sporo roboty. Utrudniają im zabawę. Sam też lubię wędkować. Najchętniej na szczupaki i amury.
Kopce z mrówkami
Mrówki ćmawe są jak żyletki. Tak mocno tną. Dlatego do kopca lepiej nie podchodzić za blisko, bo mrówki obejdą ciało w mgnieniu oka. Słyszałem, że kwas mrówkowy jest dobry na katar. Widziałem, jak niektórzy rzucają chusteczki na kopce, a po kilku minutach wdychają to, co zostawiły na nich mrówki. Mrówki ćmawe skolonizowały w Katowicach Podlesiu spory kawałek lasu. Ich samice w okresie godowym potrafią latać nawet na wysokości 2 km. Za nimi zawsze ciągną trutnie. Gazeta Wyborcza, Katarzyna Piotrowiak 29.07.2005
Do góry
Koparki do boju
Od poniedziałku przed Domem Handlowym Zenit powstanie głęboki, kilkumetrowy wykop. Na katowickim Rynku w ruch pójdą koparki. Po wydrążeniu kanału rozpocznie się przygotowywanie fundamentu pod rurociąg, który zostanie poprowadzony wzdłuż Zenitu. To kolejna część przebudowy śródmiejskiej kanalizacji. Dziennik Zachodni, mz 28.07.2005
Do góry
W Katowicach sprzedają bukiety z owoców
Kwiaty są piękne, ale szybko więdną. Postanowiły temu zaradzić katowickie kwiaciarki. Ich bukiety składają się z owoców, dzięki temu są naturalne i trwałe.
Czerwona i pomarańczowa jarzębina, bordowe i zielone rajskie jabłuszka oraz owoce dzikiej róży to podstawowe elementy bukietów tworzonych przez katowickie kwiaciarki. Każdy owoc nabijają na patyczek i z wielu różnokolorowych owoców komponują bardzo oryginalne bukiety.
Można je kupić m.in. na ul. Stawowej w Katowicach. - Sprzedają się dużo lepiej niż np. róże. Ludzie je kupują, bo dłużej postoją w wazonie - mówi pani Helena, jedna ze sprzedawczyń. Składników do nietypowych bukietów trzeba długo szukać. Tylko kwiaciarki wiedzą, w których sadach i zagajnikach można je znaleźć. Owocowe cuda kosztują od 3 do 6 zł.
- W zeszłym roku sama próbowałam sobie coś takiego zrobić - mówi Sylwia Rumińska z Katowic, która kupiła taki bukiet. - Włożę go do ładnej doniczki i będzie idealną dekoracją na lato. Gazeta Wyborcza, mg 27.07.2005
Do góry
Zmiany organizacji ruchu przy Rondzie
Drogowcy zamknęli w poniedziałek rano fragment ul. Chorzowskiej w kierunku Chorzowa, by bez przeszkód kontynuować budowę wiaduktu na ul. Sokolskiej.
Po obu stronach wyrwy, jaka powstała po zburzeniu starego wiaduktu, stoją już gotowe przyczółki nowej konstrukcji. Ruch z dołu, z ul. Chorzowskiej, został przełożony na górę, na wybudowane tam tzw. jezdnie serwisowe, by bez przeszkód kontynuować budowę wiaduktu. - Zasadniczo nowa organizacja ruchu nic nie zmieniła. Kierowcy muszą jedynie zwracać uwagę na przejście i sygnalizację świetlną dla pieszych - mówi inż. Bronisław Rduch, który kieruje pracami przy budowie średnicówki w centrum Katowic. Górą kierowcy będą jeździć aż do wybudowania wiaduktu.
Jak mówi inż. Rduch, w ciągu tygodnia gotowe będzie skrzyżowanie ul. Olimpijskiej i Uniwersyteckiej z al. Roździeńskiego. Gazeta Wyborcza, purz 25.07.2005
Do góry
Marihuana na zielonych światłach
Ktoś uparcie przykleja listki marihuany na sygnalizatorach świetlnych w centrum Katowic. - Listków jest coraz więcej, nie dajemy sobie rady z ich usuwaniem - mówi Bartosz Deliczyński, specjalista ds. inż. ruchu w firmie Synchrogop. To firma, która odpowiada za utrzymanie sygnalizacji świetlnej w mieście. Pracownicy Synchrogopu zapewniają, że usuwają listki na bieżąco. Czasem jednak naklejki nie można zdrapać, wtedy trzeba wymienić soczewkę, co kosztuje od 60 do 100 zł. Niektóre sygnalizatory mają niewymienialne soczewki i wtedy trzeba wymienić całość. Koszt takiego żartu rośnie wtedy do 700 zł. Gazeta Wyborcza, bw 25.07.2005
Do góry
Ściągali haracz od prostytutek
Oblali dwie prostytutki farbą i zagrozili, że następnym razem będzie to kwas. Katowiccy policjanci zatrzymali dwóch 30-letnich mężczyzn, mieszkańca Chorzowa i Sosnowca, którzy terroryzowali prostytutki, pracujące w centrum Katowic - głównie na ul. Francuskiej, Warszawskiej i Damrota. Żądali od nich haraczy - nawet 300 zł dziennie. Dziennik Zachodni, DN 23.07.2005
Do góry
Napad na bank
Katowicka policja szuka czterech bandytów, którzy w sobotę napadli na bank PKO BP. Ich łupem padło ok. 150 tys. zł.
Bandyci weszli do banku przy ul. Radockiego, kiedy było w nim kilku klientów. Jeden z napastników wyciągnął przedmiot przypominający pistolet i kazał się wszystkim położyć na ziemię. Potem bandyci przeskoczyli przez ladę i zabrali wszystkie zgromadzone w banku pieniądze.
Jedna z kasjerek zdążyła nacisnąć guzik cichego alarmu, ale napastników nie udało się jednak zatrzymać. Dwaj odjechali sprzed banku motorem, pozostali uciekli pieszo. Policja zabezpieczyła kasetę z kamer monitoringu, które zarejestrowały przebieg napadu. Film powinien pomóc w identyfikacji sprawców. Gazeta Wyborcza, piet 24.07.2005
Do góry
Koncert promenadowy w Parku Kościuszki
Muzyka flamenco powstała dzięki Cyganom, których przodkowie przybyli z indyjskiego stanu Pendżab na Półwysep Iberyjski w XV wieku. Wędrowcy ulegali wielu wpływom - mauretańskim, hiszpańskim, hinduskim, celtyckim czy żydowskim. Słychać je we flamenco do dziś. Nieodłącznym elementem tej muzyki jest taniec. To rodzaj ekspresji, sposób wyrażania emocji - na równi smutków i radości. Te wszystkie elementy kultywują artyści z grupy Viva Flamenco!, którzy wystąpią w niedzielę. Jednak zespół znanego gitarzysty Michała Czachowskiego łączy je z muzyką inspirowaną kulturą indyjską i jazzem. Grupa z powodzeniem koncertuje już od 13 lat. W swoim repertuarze ma kompozycje najbardziej znanych gitarzystów flamenco (...).
Koncert promenadowy, Katowice, niedziela, Park im. Kościuszki, godz. 11, wstęp wolny Gazeta Wyborcza, Marcin Mońka 20.07.2005
Do góry
Pedant wreszcie zadba o siebie
3,5 mln złotych pochłonie remont Pedanta. Budynek domu handlowego Pedant przy ul. 3 Maja niebawem będzie miał nowy image. Wkrótce rozpocznie się tu remont, który ma zakończyć się jesienią, jeśli uda się sprawnie załatwić wszystkie formalności. Będzie kosztował inwestora 3,5 mln złotych. Z Pedanta już wyprowadził się dotychczasowy najemca - sklep CCC z butami. Dziennik Zachodni, DN 20.07.2005
Do góry
Spadł z ósmego piętra
Śmiertelny wypadek na Osiedlu Tysiąclecia. Wczoraj około godz. 14 przy ul. Tysiąclecia 47 z wysokości 8 piętra spadł 43-letni mężczyzna, pracownik firmy budowlanej, która odświeżał elewację jednego z wieżowców. Mimo reanimacji, Janusza K. nie udało się uratować. Jedynym świadkiem zdarzenia był współpracownik mężczyzny. Dziennik Zachodni, AŚ 19.07.2005
Do góry
Ryby w Rawie???
Zielony bulwar, czysta woda, a w niej ryby - tak za kilka lat ma wyglądać Rawa w śródmieściu Katowic. - Ostatecznie postanowiliśmy, że uwolnimy rzekę spod betonu - mówi Józef Kocurek, wiceprezydent Katowic.
Jaka jest Rawa, każdy widzi. Woda w rzece ma brunatny kolor i potwornie śmierdzi. Złośliwi mówią, że Rawa nie ma już nawet własnych źródeł, przez co w jej korycie płyną wyłącznie ścieki. Dlatego w śródmieściu Katowic rzeka płynie przykryta betonowymi płytami. - Z Rawą jeszcze nie jest tak źle, by rzeki nie przywrócić miastu - mówi dr Leszek Trząski, ekolog z Głównego Instytutu Górnictwa. (...)
Jak miałaby się zmienić Rawa? Po pierwsze, woda w rzece będzie czysta. To dzięki wyremontowanej kanalizacji. Do tej pory właśnie przez uszkodzone rury do rzeki przedostawały się miejskie ścieki. (...)
Po drugie, rzekę trzeba uwolnić z betonowego sarkofagu. To właściwie konieczność, bo płyty przykrywające Rawę są tak zniszczone, że na placu pod pomnikiem Harcerzy nie wolno parkować samochodów ani organizować dużych imprez. W przeciwnym wypadku mogłoby dojść do zawalenia.
Ale najciekawiej zapowiada się sposób, w jaki Rawa zostanie przywrócona miastu. - Chcemy, by wzdłuż rzeki powstał bulwar. Spokojny, przesycony zielenią. Tam gdzie trzeba będzie, zastosujemy beton, ale taki, który kolorem i fakturą przypomina skały - dodaje dr Trząski. W samym korycie rzeki pojawią się kaskady, a także obracające się koła podsiębierne. - W ten sposób oddamy hołd historii miasta. To koła napędzały młoty w kuźnicy boguckiej, z której powstały Katowice. Wodne koło jest też w herbie Katowic - mówi ekolog.
Podsumowując: dzięki odsłoniętej Rawie śródmieście zyska kilometrową kameralną promenadę, która ożywi m.in. okolice Superjednostki czy ul. Sokolskiej. (...) Gazeta Wyborcza, Bartosz T. Wieliński 17.07.2005
Do góry
Naprawią podest pomnika
W pobliżu pomnika Powstańców Śląskich leżą śmieci i naruszone przez maszyny budowlane fragmenty kostki brukowej z podestu pomnika - skarżą się mieszkańcy Katowic.
Budowa Ronda im. Jerzego Ziętka trwa już wiele miesięcy. Powstają tunele, pochylnie, przejścia dla pieszych, a po fragmentach nowych torowisk suną tramwaje. Mieszkańcy Katowic często z podestu pomnika Powstańców Śląskich obserwują prace budowlane, bo to najlepsze miejsce widokowe. Są zadowoleni z prac, ale denerwują się, kiedy widzą śmieci.
Przy murze okalającym pomnik od strony alei Roździeńskiego leżą butelki, plastikowe tacki z resztkami chleba, puszki i inne porzucone rzeczy.
- Przychodzę tutaj z mamą prawie codziennie. Dobrze, że robią coś ważnego, ale przy okazji nie można zaniedbywać historii tego miasta. Po każdym dniu pracy powinni sprzątać śmieci - uważają Agnieszka i Barbara Marzec, mieszkanki Katowic.
Najbardziej są jednak zdenerwowane zniszczonym fragmentem kostki, którą jest wybrukowana podstawa pomnika.
W Biurze Drogowej Trasy Średnicowej wyjaśniają, że pewnych zniszczeń nie można było uniknąć. - Sprzęt budowlany naruszył niewielki fragment podestu, który zostanie naprawiony - mówi Bronisław Rduch z DTŚ.
Szef tego odcinka poleci również posprzątać teren budowy ekipom, które tam pracują. Dodaje jednak, że śmieci to także wina mieszkańców, którzy rzucają je przez ogrodzenia. Gazeta Wyborcza, kapi 17.07.2005
Do góry
Rozpoczęła się przebudowa Skarbka
Wybudowany w czasach PRL-u za dewizowe przydziały dom handlowy nigdy nie był remontowany, a ściany rzadko miały kontakt ze świeżą farbą.
Podupadający Skarbek już dawno podzielił mieszkańców Katowic na jego zwolenników i przeciwników. Część wypowiadała się za jego wyburzeniem, inni za doprowadzeniem go do porządku. Przez lata spółdzielnia Społem wydawała się odporna na wszelkie sugestie, w końcu jednak wpuściła do sklepu ekipy budowlane.
Największą atrakcją odnowionego Skarbka będą dwie panoramiczne windy, które zostaną wmontowane w elewację. (...)
Społem liczy, że windy przyciągną ciekawskich i dzięki temu zwiększą się obroty handlowe. Na pustym i brudnym do tej pory parterze pojawią się sklepy. Zaniedbane podcienia zostaną oszklone. Budowlańcy zerwali już granitowe płyty z posadzek i słupów, zlikwidowali także starą kwiaciarnię. - Za kilka miesięcy będzie tutaj pasaż handlowy, sklep spożywczy z nowoczesnymi stoiskami zaprojektowanymi przez wynajętą firmę - mówi Elżbieta Książkiewicz, wiceprezes Społem. Nie chciała zdradzić, ile będzie kosztowała przebudowa sklepu. (...)
Efekty prac zobaczymy za kilka miesięcy. Społem zamierza zdążyć z remontem na swoje 125-lecie. Pasaż i windy powinny być już gotowe w październiku. Potem ekipy remontowe wejdą na pozostałe piętra. Gazeta Wyborcza, Katarzyna Piotrowiak 15.07.2005
Do góry
Para górali na katowickim dworcu
Coraz więcej ludzi chce kupować oscypki na dworcu w Katowicach od pary górali ze Szczyrku. Wszystkich przyciągają ludowe stroje.
Wackermannowie codziennie przyjeżdżają do Katowic, aby sprzedać zrobione nocą oscypki. O ósmej rozkładają zbudowaną przez pana Edwarda drewnianą ladę pomalowaną w góralskie motywy. Z jednej strony znajduje się wizerunek góralki, a z drugiej górala. - Nas namalowałem - mówi pan Edward, który jest prawdziwym bacą. Ma 110 owiec, kozy i krowę.
Pod szybą lady widać równo poukładane oscypki różnych wielkości. Wspaniale pachną, bo są zrobione z owczego mleka i nierównomiernie uwędzone. Jak twierdzi pani Bożena, właśnie po tym można poznać, że oscypek jest prawdziwy. (...)
- Przechodnie czasem mnie pytają, z czym są te bułki - dodaje ze śmiechem pani Bożena.
Górale na katowickim dworcu są niezwykłą atrakcją. - Ludzie robią sobie z nami zdjęcia, dzieci przymierzają kapelusz męża. Klientka ostatnio zapytała mnie, czy nie jest mi za ciepło w wełnianych skarpetach. Wytłumaczyłam jej, że góralski strój musi być kompletny, od kierpców po korale - opowiada pani Bożena. (...) Gazeta Wyborcza, Magdalena Górna 15.07.2005
Do góry
Zwycięstwo ludzi nad hipermarketem
Desperacja mieszkańców Ochojca przyniosła efekty. Urzędnicy postanowili stworzyć nowy projekt organizacji ruchu na ul. Jankego.
Przypomnijmy, że na początku lipca kilkadziesiąt osób zablokowało ruch na ulicy. Doszło do bójki z kierowcami. - Wszystko jest robione pod hipermarket, a o nas się zapomina - żalili się protestujący. Wczoraj w Miejskim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z władzami miasta. - Musimy uwzględnić wszystkie racje i sporne interesy mieszkańców oraz inwestora. Wasze uwagi są cenne i postaramy się je uwzględnić - tłumaczył Józef Kocurek, wiceprezydent Katowic. Gazeta Wyborcza, Maciej Szmigel 14.07.2005
Do góry
Wakacyjne imprezy bez alkoholu
Katowicki klub Wyższy Wymiar pomyślał o młodzieży spędzającej wakacje w mieście. W każdą środę organizuje dla niej specjalne imprezy. Uwaga! Nie serwuje się na nich żadnego alkoholu i nie wolno palić.
- Informujemy o tym gości przy wejściu. Selekcjonerka sprawdza zawartość plecaków i torebek. Ci, którzy nie pokażą, co mają w środku, nie zostaną wpuszczeni do klubu. Podobnie potraktujemy osoby pod wpływem alkoholu - mówi Marcin Kozerski, menedżer Wyższego Wymiaru.
W zeszłym tygodniu na Wakacyjnym Junior Party bawiło się ponad 400 osób. W tym podobnie. Średnia wieku wynosiła ok. 16 lat.
Dawid Nabielski (14 lat) przyjechał na imprezę z Chorzowa. - Rodzice nie chcą mnie puszczać na dyskoteki. Mówią, że mam za mało lat. Kiedy usłyszeli o Wakacyjnym Junior Party, przyjechali do klubu, żeby się przekonać, czy rzeczywiście nie ma tu alkoholu. I pozwolili mi się tu bawić - opowiada Dawid. (...)
Bawiących pilnuje czterech ochroniarzy. Specjalnie dla nich grają lokalne gwiazdy muzyki techno.
Kozerski: - Na Śląsku jest mnóstwo młodych ludzi, którzy nie wyjeżdżają na wakacje. Podsunęliśmy im dobry pomysł na spędzenie wolnego czasu. Gazeta Wyborcza, Agnieszka Wróbel dn 14.07.2005
Do góry
Zginął górnik KWK Wujek
34-etni kierowca elektrowozu zginął w piątek po południu w kopalni Wujek. Zostawił żonę i dziecko. Pracował przy transporcie materiałów do szybu wentylacyjnego. Nie wiadomo, co się stało. Sprawę bada Okręgowy Urząd Górniczy, który w sobotę przeprowadził w kopalni wizję. Dziennik Zachodni, dn 11.07.2005
Do góry
Rozpoczyna się upiększanie ul. Dworcowej
Niedługo ul. Dworcowa ma być wizytówką miasta. Trwa właśnie konkurs architektoniczny na plan przebudowy tej części miasta. Już wyremontowano parę prywatnych kamienic, pięknie wyglądają hotele Diament i Monopol. Gorzej jest za to z kamienicami, które należą do miasta. Ale i to się zaczyna zmieniać. Już niedługo rozpocznie się remont budynku przy ul. Dworcowej 13. - Ta kamienica będzie otwierała wejście na przebudowaną ul. Dworcową, powinna więc wyglądać reprezentacyjnie - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy katowickiego magistratu.
Dziś szary, brudny budynek wygląda odpychająco. Na parterze działa galeria i zapewne po remoncie nadal będziemy mogli podziwiać tu obrazy.
Tymczasem Małgorzata Zygmunt, miejska konserwatorka zabytków, mówi, że to wybitna architektura funkcjonalistyczna. - Niestety, nie znamy projektanta tego budynku. Na archiwalnych dokumentach jego podpis jest nieczytelny - mówi Zygmunt. Budynek zaprojektowano najpewniej w 1932 roku, ale wybudowano go pięć lat później. Jego pierwszym właścicielem był inżynier Jan Squeder. - Pierwsze dwie kondygnacje zajmowała kawiarnia, a pozostałe mieszkania - dodaje Zygmunt.
Józef Biskup, inspektor nadzoru w KZGM-ie: - Remont potrwa trzy miesiące. Nowa elewacja będzie utrzymana w szarościach. Koszt to ok. 250-450 tys. zł - mówi Biskup. Gazeta Wyborcza, pj 08.07.2005
Do góry
Kręcą na Tysiącleciu
Na Śląsku znaleźli i aktorów, i plenery. Zdjęcia do filmu fabularnego & 8211; komedii pod roboczym tytułem PIT ruszyły wczoraj w Katowicach. W plan filmowy (mieszkanie bohaterów) zamieniło się mieszkanie na os. Tysiąclecia. Zdjęcia potrwają do szóstego sierpnia, potem ekipa przeniesie się do Warszawy. Reżyserem filmu jest Robert Krzempek. Jego scenariusz wygrał konkurs Hartley Merill.
Do góry
Młotkiem w gablotę
Wczoraj wczesnym popołudniem w centrum miasta dwóch rabusiów rozbiło młotkiem szybę wystawową gabloty sklepu jubilerskiego przy ul. Pocztowej. Ekspedientka usłyszała brzęk szyby, wybiegła i zobaczyła dwóch uciekających mężczyzn. Sprawcy skradli część rzeczy znajdujących się w gablocie. - Właściciel szacuje straty - mówi oficer prasowy KMP w Katowicach. Dziennik Zachodni, mokr 05.07.2005
Do góry
Do trzech razy sztuka?
Wczoraj około godz. 8.45 na skrzyżowaniu ulic Mikołowskiej i Gallusa doszło do wypadku. Kierujący samochodem audi potrącił rozdającego bezpłatną gazetę, który przebiegał przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Mężczyzna ze stłuczeniem ręki trafił do szpitala. Mężczyźnie udało się przebiec przez dwa pasy ruchu. Na trzecim wylądował pod kołami audi. Dziennik Zachodni, aś, tes 05.07.2005
Do góry
Nowy dworzec autokarowy
Wiadomo już, że Centrum Przesiadkowe Autokarowej Komunikacji Międzynarodowej powstanie w Katowicach-Brynowie przy ulicy Rzepakowej 4. W przyszłym roku jesienią planowane jest otwarcie głównej hali dworca. Centralny dworzec autokarowy ma kosztować 20 mln złotych. Dziennik Zachodni, kaw 05.07.2005
Do góry
Zatrzymano bankowych oszustów
Dwóch mężczyzn i kobietę w wieku od 40 do 55 lat zatrzymali katowiccy policjanci. Przedsiębiorcza trójka próbowała w banku przy ul. Warszawskiej wyłudzić trzy kredyty, każdy po 15 tys. zł. Zatrzymano ich na gorącym uczynku, kiedy przyszli po pieniądze. Bankowi nie spodobały się zaświadczenia, które przynieśli. Dziennik Zachodni, jol 02.07.2005
Do góry
Nie uciekniesz od zapachu grilla
Krzysiek sprzedaje od wczoraj grillowane kiełbaski na rynku w Katowicach. Wzbudza ogromne zainteresowanie przechodniów, bo niewielki grill przymocował sobie specjalnymi linami do paska. Po obu stronach rusztu ma miejsce na ketchup i musztardę, pod spodem chowa kiełbaski. Przed słońcem chroni go parasol.
Oryginalny sposób sprzedaży jest pomysłem niemieckiej sieci Grill Walker. Za granicą przenośne grille robią furorę. Katowiczanie na razie nie kupują kiełbasek po 4 zł, tylko oglądają dziwnych sprzedawców. Gazeta Wyborcza, bw 30.06.2005
Do góry
Lato w mieście dla melomanów
Na tradycyjne już koncerty z cyklu Od Bacha do Beatlesów zaprasza Instytucja Kultury Estrada Śląska. W tym roku w Parku im. T. Kościuszki zaplanowano dziewięć koncertów. Podobnie jak w ubiegłych latach odbywać się będą w niedziele. Start zawsze o godz. 11. Już w najbliższą niedzielę (3.07) na promenadzie odbędzie się koncert Wiedniu, mój cudny śnie. Dziennik Zachodni, pg 30.06.2005
Do góry
UŚ będzie miał halę sportową
Uniwersytet Śląski wreszcie doczeka się hali sportowej z prawdziwego zdarzenia. Jest duża szansa, że już za trzy lata na asfaltowym boisku przy budynku rektoratu Uniwersytetu Śląskiego powstanie pełnowymiarowa, wielofunkcyjna hala sportowa. Jeszcze w tym roku powinny rozpocząć się prace projektowe. Dziennik Zachodni, Żądło Grzegorz 30.06.2005
Do góry
Żyj dobrze z sąsiadami!
Sąsiedzi uratowali w Katowicach młodą dziewczynę z dzieckiem przed eksmisją. - Gdy będzie trzeba, to się tu zamurujemy, ale jej nie damy - mówią oburzeni.
Dwie ciężarówki podjechały wczoraj ok. godz. 10 pod kamienicę przy ul. Markiefki w Bogucicach. Pracownicy katowickiego Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej mieli wyprowadzić z maleńkiego mieszkania 21-letnią Annę Okulską i jej dwuletniego syna Oskara, a meble zapakować do samochodów.
Akcja się jednak nie udała. W obronie Anny stanęli sąsiedzi. Zabarykadowali się w jej mieszkaniu. - Nie dostaniecie jej! - krzyczeli. Po godzinie policja i urzędnicy odjechali, ale pani Ania nie czuje się bezpieczna. - Gdyby nie sąsiedzi, już by mnie tu nie było - płacze.
Okulska szczerze opowiada, jak zamieszkała na ul. Markiefki. Nie ukrywa, że złamała prawo, by mieć dach nad głową. Gdy 10 czerwca nie miała się gdzie podziać z synkiem, po prostu włamała się do opuszczonego właśnie przez lokatorów pokoju z kuchnią. Prowizorycznie urządziła mieszkanie: szafa, stół, dwa krzesła.
Jeszcze tego samego dnia poszła na policję i do KZGM-u, by powiedzieć, co zrobiła. Zadeklarowała, że będzie uczciwie płaciła czynsz. Ma z czego, bo dostaje alimenty. - Policjanci byli zdziwieni, że w ogóle do nich przyszłam, zamiast siedzieć cicho. (...)
Choć w administracji nikt oficjalnie nie zgodził się, by legalnie zamieszkała na ul. Markiefki, po paru dniach dostała książeczkę czynszową. Doliczono jej nawet karę za bezumowne korzystanie z mieszkania. Była szczęśliwa. - Wyliczyli, że razem z tą karą mam płacić 138 zł miesięcznie. Na taką kwotę mnie stać. Na pewno płaciłabym czynsz - mówi Okulska.
Wczoraj jednak administracja postanowiła eksmitować Anię i jej dwuletniego syna. Uratowali ją sąsiedzi. - Pijusów, którzy nie płacą, boją się ruszyć, a samotną dziewczynę z małym dzieckiem chcą wyrzucić na bruk. Myśleli, że nikt się za nią nie wstawi. Ale się pomylili! - denerwuje się Joanna Os, jedna z sąsiadek. (...) Gazeta Wyborcza, Tomasz Głogowski 29.06.2005
Do góry
Wybór cytatów © Portal.Katowice.pl

Wstecz - Start - Do góry

Redakcja - Regulamin - Współpraca - Reklama - Strony WWW              © Copyright by GST 05-12